Koniec. Pierwszy sezon The Grand Tour był majstersztykiem, pomimo że miał wzloty i upadki, ale jego podsumowaniem zajmę się w najbliższym czasie. Teraz jednak finałowy odcinek który wydaje mi się że miał najwięcej różnych materiałów w sobie z całej serii…,jak by po ułożeniu wszystkiego zostało im jeszcze kilka, ale odcinków miało być tylko 13, więc skrócili i wepchnęli je do jednego. Bynajmniej nie ma w tym nic złego, a wręcz przeciwnie, ten odcinek to była petarda! Przypomniał mi trochę stare TG, sezony 4-8, gdzie program miał już dosyć wysoki budżet i możliwości, ale nie przesadzali z materiałami, a w programie było ich więcej, bo nie były rozciągane. Tyle ile było treści tyle czasu na antenie to zajmowało i nieważne czy kosztowało funta czy milion i trzeba było wypożyczać odrzutowiec od wojska dla 4 minutowego filmu. A i tam i tu główną rolę grały samochody, co ostatnimi czasy nie było tak oczywiste.

Dobrze więc klasycznie na początek studio, umiejscowionego tym razem w Abu Dhabi. Chyba pierwszy raz filmowany w nocy materiał zaczął się klasycznie od przypodobania się publiczności, niemniej było to zabawne, podobnie jak cała reszta włącznie z Conversation Street. Prezenterzy podjęli kilka ciężkich tematów i zrobili z nich brednię. Cóż powiedzieć było genialnie.

W Celebrity Brain Crash celebrytą był jakiś gość z formuły 1, który klasycznie nie dotarł na miejsce. Dobrze przynajmniej że tym razem było to dość efektowne, niemniej jednak wolał, bym aby w przyszłym sezonie ten element zniknął.

BMW i3 vs VW Golf GTi. Genialny w swej prostocie materiał, w którym May i Clarkson do boju wystawiają swoje własne samochody. Dzięki temu mocno się ich trzymają i na każdy sposób starają się udowodnić że ich auto jest lepsze tak jak kiedyś w przypadku starego Merca i Rollsa. Do tego klasyczne zachowania prezenterów, które śmieszą i sprawiają że chcesz wiedzieć jak ich perypetie potoczą się dalej.

James May w błocie. Kazanie robić naszemu nadwornemu pianiście rzeczy których nie lubi może być naprawdę śmieszne, szczególnie jeśli karzemy mu się przewracać w błocie i oblejemy brudną wodą. Naprawdę wygląda wtedy jak oburzony spaniel. Z innych rzeczy, czy ci luzie naprawdę zakopują się tylko po to aby aby użyć wyciągarki ? To chore, chodź jeśli pomyśleć że jest spora grupa osób twierdzących że Ziemia jest płaska, to okaże się że jest to całkiem normalne, zalerzy jak się spojrzy.

Richard Hammond 1. Materiał krótki ale dość zaskakujący, mianowicie spodziewaliście się że Porshe 918 będzie szybsze niż Bugatti Vayron i to na całkiem długim odcinku ? I jeszcze ten nissan, nismo powinno takiego zrobić.

Richard Hammond 2. Nauka driftu, wiem zaraz ktoś powie że przecież od lat Richard driftuje i niema z tym problemu, pretekst na siłę. Nie do końca. Ślizganie się po pasie startowym, a precyzyjna jazda bokiem na cm od słupka to co innego. Po drugie czytałem kiedyś jakiś felieton Clarksona i mówił on że na mokrym Richard jest w efektownej jeździe najlepszy z ekipy, ale na suchym nie raz musieli korzystać z kaskadera bo nie potrafił nawet wejśc w poślizg. Nie ważne, plotę bzdury. Materiał był fajny bo było to klasyczne rzucenie prezenterowi wyzwania i zmierzenia się z przeciwnikami, których nie ma szans pokonać, a z którymi przegrana będzie dawała pretekst do wyśmiania. A konkurencją byli 13 latek (ja w jego wieku co najwyżej w NFS driftowałem) i człowiek bez rąk, nasz rodak Bartosz Ostałowski, który imponuje mi już od dłuższego czasu i to naprawdę świetnie że wystąpił  w tym programie. Całość materiału jak zawsze fantastycznie zmontowana.

Podsumowując 13 odcinek 1 sezonu programu, na który tak wyczekiwałem, nie zwiodłem się, a po tym ostatnim patrzę i jeszcze bardziej wyczekuję 2 serii. Cóż dużo mówić było genialnie.

 

POBIERZ NAPISY DO 13 ODCINKA THE GRAND TOUR: TUTAJ

Kontakt z nami!

%d bloggers like this: