Na koniec sezonu prowadzący przygotowali odcinek specjalny. Postanowili w nim zmierzyć się z problemem głodu na świecie. Wyzwanie okazało się bardzo szlachetne, ale spodziewałem się innego zakończenia i mogę śmiało napisać, że ostatni odcinek programu mnie rozczarował.

Każdy program kiedyś się kończy i tak też jest w przypadku drugiego sezonu The Grand Tour. W ramach zakończenia dziennikarze wybrali się do Mozambiku, żeby rozwiązać problem głodu w Afryce. To bardzo ambitne wyzwanie jak na program motoryzacyjny i szczerze mówiąc nie spodziewałem się takiego zadania na sam koniec. Do tej pory stawiano eksplorację. Prowadzący udowadniali w odcinkach specjalnych, że samochodem można zrobić coś więcej. Nie raz pokazywali, że starym, nie zawsze w pełni sprawnym samochodem można przejechać tysiące kilometrów w najróżniejszych warunkach świetnie się przy tym bawiąc. Wszystko dlatego, że do takich odcinków wybierano lekką tematykę pasującą do formuły programu. Tym razem zdecydowano się na poważny temat, z którego nie wypada żartować i sądziłem, że Clarkson, Hammond i May podejdą do tego na poważnie.

Ich zadaniem było przewiezienie ryb ze stolicy Mozambiku, leżącej nad oceanem, do niewielkiej wioski Bingo leżącej w głębi kraju. Dzięki nim mieszkańcy mieliby dostęp do świeżych ryb. Odległość jaka dzieliła miejscowości to zaledwie 300 km, także już na początku odcinek nie wzbudza dużego wrażenia. Jak to w przypadku 3 prowadzących, każdy z nich postawił na inny sposób transportu, co urozmaiciło odcinek. May postawił na starego Mercedesa kombi, którego przerobił na jeżdżące akwarium, Clarkson kupił Nissana pick-up’a i zamontował na pace maszynę do lodu, a Hammond na swoim motocyklu zbudował suszarkę na ryby. Jak to w przypadku tego programu nie brakowało humoru i już na początku było zabawnie. Sceny, w których woda w trakcie mocnego hamowania wylewała się z akwarium wprost na May’a są w stanie rozśmieszyć każdego. Jednak jeśli ogląda się je jedna za drugą, to zaczyna się to robić w końcu nudne. Tak było w tym przypadku, ponieważ cały odcinek to przejazd po błotnistych drogach 3 różnymi pojazdami. Jednak jeśli pominiemy nietrafiony motyw przewodni, to odcinek oglądało się dobrze. Jak zwykle został zmontowany bardzo dobrze, nie brakowało ciekawych widoków i zróżnicowanych samochodów, które pasowały do charakteru kierowców. Brakowało jednak tego polotu, który można dostrzec w innych odcinkach specjalnych kiedy dziennikarze przedzierali się przez pustynie, góry, przemierzali różne kraje wzdłuż i wszerz. Zawsze były to wielkie wyprawy pełne wyzwań, a w Mozambiku było to tylko 300 km.

 

Powyższe braki można jeszcze wybaczyć, ale końcówka odcinka to jedna wielka pomyłka. Program znany jest z tego, że ze wszystkiego żartuje sobie na całego i nieraz balansuje na cienkiej granicy kontrowersji. Tym razem się jednak nie udało i uważam, że przekroczono tą granicę. Scena podczas której widzimy głównych bohaterów próbujących sprzedać ryby tamtejszej ludności była naprawdę żenująca. Głównym zadaniem miało być dostarczenie świeżych ryb w głąb kraju, a na koniec okazuje się, że prowadzący przywieźli dla ludzi cierpiących z powodu głodu zdechłe, ubłocone i śmierdzące spalinami ryby. Jakby tego było mało, to później wszyscy trzej robią sobie zdjęcie, żeby udokumentować swoją charytatywną działalność i uciekają do helikoptera. Rozumiem, że ten odcinek był czymś w rodzaju parodii działalności charytatywnych współczesnych gwiazd i ten materiał miał pokazać jak wyglądają realia. Można było sobie to darować i zrobić całkiem inne zakończenie – pozytywne. Jestem pewien, że o wiele lepszy byłby materiał, w którym udaje się zrealizować postawione sobie zadanie. Można było pokazać obrazki na których widać jak bohaterowie przywożą ryby i rozdają je mieszkańcom. Wtedy można by dostrzec tą wcześniej wspomnianą epickość odcinków specjalnych i w taki sposób o wiele lepiej rozstaje się z widzami.

Podsumowując cały sezon można śmiało powiedzieć, że było w nim wiele bardzo dobrych materiałów, ale nie brakowało też słabych stron. Jednak odcinki nie nudziły, a to jest chyba najważniejsze. Szkoda, że studio znajdowało się cały czas w jednym miejscu, bo to zepsuło trochę ideę programu, ale przynajmniej prowadzący realizowali materiały w różnych częściach świata. Było ciekawie, intrygująco, zaskakująco i przede wszystkim zabawnie. Początek jak i koniec sezonu nie wypadł najlepiej (wg mnie to były najsłabsze odcinki programu), ale środek prezentował się naprawdę dobrze. Będę czekał na kolejny sezon, bo jest jeszcze sporo tematów, które TGT może poruszyć i zrobić z nich fajne odcinki. Teraz pozostało nam tylko czekać na kolejny powrót najlepszego programu motoryzacyjnego na ziemi!

Autor: Jędrzej Bielawski
Zdjęcia: AmazonPrimeVideo

Opis 11 odcinka, zdjęcia, napisy, odcinek online: tutaj

Statystyki

Kontakt z nami!

%d bloggers like this: