W najnowszym odcinku prowadzący postanowili ustanowić nowy rekord prędkości wodnej dla amfibii. Pomysł, jak to w przypadku tego programu, jest dosyć ekscentryczny, ale dzięki temu oglądamy ciekawą historię pełną wzlotów i upadków.

Odcinek rozpoczyna się od materiału, w którym Jeremy usiłuje udowodnić pewną tezę. Uważa on, że supersamochody sprzed 25 lat są szybsze od tych współczesnych. Pragnie tego dowieść za pomocą Jaguara XJ220 i Bugatti EB110. To już kolejny odcinek z rzędu w którym postanowiono cofnąć się w motoryzacyjną przeszłość. Główne przesłanie tego materiału było zbliżone do poprzednich, mianowicie chodziło o to żeby po raz kolejny pokazać, że samochody z przeszłości są szybsze, bardziej surowe od współczesnych i że potrzeba dużo siły do ich prowadzenia. Oczywiście całość oglądało się bardzo dobrze, materiał został perfekcyjnie zrealizowany pod kątem technicznym, ale jego idea nie porwała. Jeremy chciał udowodnić, że w ciągu 25 lat w zasadzie nie zrobiliśmy dużego postępu w motoryzacji, ponieważ współczesne supersamochody są wolniejsze od tych z przeszłości. Jednak nie chodzi w tym przypadku tylko o prędkość samą w sobie. Może i współczesny Huracan nie ma takiej mocy co oglądany tutaj Jaguar, ale jest wykonany w całkiem inny sposób. Zastosowano w nim inne materiały, wyposażono go w mnóstwo systemów, dlatego wcale nie zdziwił mnie finalny wynik tego testu. Zaprezentowane przez Clarksona klasyki przejechały tor znacznie wolnej niż nowe testowane w programie auta. Zatem motoryzacja zrobiła duży krok do przodu, a smutny Jeremy musiał przyznać rację, że jego teza się nie potwierdziła.

Znacznie lepsze od poprzednich okazało się ostatnie Celebrity Face Off. Tym razem do programu zaproszony magików: Dynamo oraz duet Penn&Teller. Tacy goście sprawili, że w programie zrobiło się po prostu magicznie. Nie było długiej rozmowy o samochodach, ale za to goście wykonali kilka magicznych sztuczek, które ożywiły program. Było to coś nowego, ponieważ zawsze ty fragmentem programu była rozmowa z gośćmi, która nie zawsze wciągała. Tym razem było inaczej. Przełamano schemat, a sztuczki magiczne ogląda się lepiej niż pogawędkę nasyconą dowcipami.

Tematem przewodnim odcinka była próba ustanowienia rekordu prędkości wodnej w amfibii. Początkowo liderem projektu został Jeremy, który uznał, że podstawą do pobicia rekordu jest duża prędkość. Zdobył zatem silnik z odrzutowca i połączył go z Suzuki Jimmy oraz starą łódką. Efekt? Jego amfibia ledwo osiągnęła 3 mph. Po tej ogromnej klapie za projekt zabrali się Richard z Hammondem, którzy podeszli do niego w sposób bardziej racjonalny. Stworzyli oni nową amfibię, której konstrukcja opierała się na trójkołowcu Bond Bug, natomiast silnik pochodził ze skutera wodnego. Po skończonej pracy pojazd wyglądał imponująco, a chowające się koła sprawiały, że jeszcze bardziej przypominał on amfibię z prawdziwego zdarzenia. Kiedyś już prowadzący zmierzyli się z budową własnej amfibii, ale wtedy za podstawę posłużył dostawczak z wielkim wentylatorem z tyłu, pochodzącym z poduszkowca. Teraz głównym założeniem było osiągnięcie jak największej prędkości. Prowadzący wybrali się zatem na Coniston Speed Week, że tam pobić rekord. Za sterami pojazdu usiadł Jeremy, chociaż miał mnóstwo zastrzeżeń do projektu. Jak się później okazało, wiele z nich było słusznych. Clarkson miał problemy ze sterewoaniem, ale jakby spojrzeć w przeszłość, to w przypadku poprzedniej amfibii był taki sam problem – nie dało się nią sterować. Jednak pomimo niepowodzeń, upadków i wzlotów, udało się ustanowić nowy brytyjski rekord prędkości na wodzie dla amfibii.

 

Najnowszy odcinek dobrze się oglądało, ale zadania, które postawili sobie prowadzący nie były zaskakujące. Miejscami miałem wrażenie, że oglądam coś co już wcześniej widziałem. Po raz kolejny postanowiono zestawić przeszłość z przyszłością, chociaż w tym przypadku bardziej pasuje z teraźniejszością, przez co oglądałem w zasadzie ten sam materiał, co w zeszłym tygodniu tylko z innymi autami w roli głównej. Takie zabiegi zestawienia klasyków motoryzacji z tymi współczesnymi stosowano też wcześniej w starym Top Gear i tezy które się w nich zawierały w niczym nie odbiegały od tych stawianych w najnowszym odcinku. Podobnie jest w przypadku amfibii. Prowadzący powtórzyli główną ideę, czyli budowę amfibii, ale osadzili ją w innych realiach. Sam pomysł jest ciekawy sam w sobie i dobrze, że w końcu pojawił się materiał, w którym prowadzący sami budują jakiś pojazd od podstaw, bo na to czekałem od początku sezonu, ale mogli się pokusić o znalezienie jakiegoś innego rekordu do którego musieliby stworzyć pojazd, jakiego jeszcze nie budowali. Podsumowując odcinek nie był zły, chociaż nie wprowadził niczego nowego, poza magikami, którzy wg mnie byli najfajniejszą częścią odcinka.

Autor: Jędrzej Bielawski
Zdjęcia: AmazonPrimeVideo

Opis 9 odcinka, zdjęcia, napisy, odcinek online: tutaj

Statystyki

Kontakt z nami!

%d bloggers like this: