LOGOWANIE/REJESTRACJA

Męskie zabawy w The Grand Tour – recenzja S02E05

Przez: jachu98

Wraz z nowym rokiem nadszedł nowy odcinek programu. Zacząłem się zastanawiać czy prowadzący zaprezentują nam z tej okazji jakiś odcinek specjalny. Tak się nie stało, aczkolwiek nie ma powodów do narzekania.

Nie trudno zauważyć, że w tym tygodniu motywem przewodnim programu były zabawki, a konkretnie męskie zabawki. Richard Hammond sprawdził jak się jeździ super czołgiem, James May szalał na torze czerwonym Volkswagenem UP!, a Jeremy Clarkson miał idealną okazję, żeby być po prostu sobą – czyli przerośniętym dzieciakiem zarzucającym tyłem na brytyjskim polu. Jest ciekawa propozycja, ponieważ można w takim przypadku zaszaleć z wyborem samochodów do odcinka i pokazać takie maszyny, o których istnieniu przeciętny człowiek pewnie nie słyszał. Spore doświadczenie w takich materiałach ma Richard Hammond, który wybrał się do Dubaju i zaprezentował widzom pojazd gąsiennicowy o nazwie Ripsaw. W pamięci utkwiły mi odcinki Top Gear, w których Richard (również w Dubaju) pokazywał Mercedesa G 6×6, albo większego kuzyna Hummera – Maroudera. Wszystkie te pojazdy można rozpatrywać w kategorii bardzo drogich zabawek, które cechują oryginalność i (zapewne) frajda z prowadzenia. Materiał o czołgu oglądało się rewelacyjnie, prowadzący usiłował udowodnić, że pojazd gąsiennicowy może świetnie sprawdzić się jako samochód na co dzień. Potwierdza to fragment, w którym Richard przebija się przez ścianę galerii handlowej i bez problemu jeździ alejkami między sklepami.

Z kolei James May oburzony nadmierną ilością koni mechanicznych w małych hatchbacka’ch zaprasza nas do swojej części odcinka. Prowadzący przenosi widza w melancholijny materiał o tym, że kiedyś samochody nie były taki szybkie, ale były równie świetne. James udowadnia to na przykładzie Golfa GTI. Uważa on, że pierwsza wersja GTI została stworzona do zabawy i miała sprawiać kierowcy frajdę z jazdy. Obecna wersja jest oczywiście szybsza, większa, bezpieczniejsza i bardziej komfortowa, ale po co to wszystko? Dlatego James testuje Volkswagena UP! GTI, który jest zbliżony parametrami do starego Golfa GTI. Co z tego wyszło? Otóż, wyszło to samo, co w przypadku pierwszej wersji Golfa. Prowadzący szaleje po torze malutkim samochodzikiem, mając przy tym dobry ubaw. Co prawda auto osiągnęło najgorszy czas na torze, ale po obejrzeniu tego testu spodobał mi się mały UP! i w sumie sam chciałbym mieć takiego.

 

Na koniec odcinka Jeremy nabrał ochoty, żeby być jak Ken Block. Zamierzał nakręcić swój film, w którym wystąpiłby jako król driftu. Jak powiedział, tak zrobił. Oglądając materiał miałem wrażenie, że tak właśnie jest. Jeremy zarzuca tyłem przejeżdżając przez bramę, zapędza owce do zagrody i jeszcze kręci bączki w stodole. No po prostu WOW! Jednak nagle materiał zostaje przerwany i jego dwaj najlepsi towarzysze zarzucają Clarksonowi oszustwo. Okazało się, że wystarczy dobry montaż i można nakręcić wszystko. W tym ekipa TGT nie ma sobie równych. Całość wyglądała powalająco i momentami człowiek aż zaniemówił z wrażenia. Umiejętności montażystów są na tyle wysokie, że nawet z orangutana potrafią zrobić driftera. Szkoda tylko owiec, które zginęły w trakcie nagrywania materiału…i w sumie tego rozbitego Subaru też. No ale jak Jeremy się za coś bierze, to musi być kontrowersyjnie i z rozmachem. Zatem zaprezentowano Grand Tour w całej okazałości.

Noworoczne Conversation Street było, o dziwo, wyłącznie o samochodach. Prezenterzy rozmawiali o premierach zaplanowanych na ten rok. Najzabawniejszym okazał się fragment z Renault w wersji pick-up. Prowadzący doszli do wniosku, że zaczną kupować go wyłącznie członkowie ISIS i tym samym Renault ocali świat. Gwiazdami odcinka byli Dominick Cooper oraz Bill Bailey. Rozmowę z gośćmi oglądało się bardzo przyjemnie, ponieważ w programie panuje taka atmosfera jakby wszystko toczyło się w pubie, przy piwie, gdzie wszyscy dobrze się bawią. Przez to nie ma dystansu między widzem a prowadzącymi. Nie znajdziemy w tych wywiadach sztucznych pytań i wyreżyserowanych odpowiedzi, tylko naturalną rozmowę między równymi facetami.

Podsumowując noworoczny odcinek można stwierdzić, że prezenterzy bardzo dobrze znają się na zabawie i każdy z nich pokazał ją we własnym wydaniu. Każdy z prowadzących zaprezentował swój własny materiał, przez co odcinek znowu różnił się od poprzedniego nie wprowadzając powtarzalności. Panowie udanie weszli w nowy rok, oby tak dalej.

Autor: Jędrzej Bielawski
Zdjęcia: AmazonPrimeVideo

Opis 5 odcinka, zdjęcia, napisy, odcinek online: tutaj

Podziel się! Udostępnij!

Dodaj komentarz

Kim jesteśmy?

Jesteśmy z zamiłowania fanami motoryzacji oraz nowego show Clarksona, Hammonda i Maya - The Grand Tour. Na początku prowadziliśmy stronę fanowską o "Top Gear", ale po tym jak główni prowadzący odeszli, zmieniliśmy główną tematykę o nowym programie. Aktualnie prowadzimy serwis internetowy - "GrandTourPolska.com.pl" oraz stronę fanowską na Facebook'u - "The Grand Tour News PL"

Partnerzy

Powrót do Gory