Stary Grand Tour powrócił! – recenzja 2 odcinka, 2 sezonu The Grand Tour. “Zrobili nas w konia!”

Początek sezonu nie był zbyt zachwycający. Zacząłem się obawiać, że następne odcinki również nie będą powalać. W poprzednim tygodniu brakowało emocji, akcji i powiało nudą. Tym razem sytuacja zmieniła się diametralnie. Po obejrzeniu drugiego odcinka można odetchnąć z ulgą. Stary Grand Tour powrócił!

Pojedynek samochodu z transportem publicznym

W tym tygodniu Clarkson, Hammond i May urządzili sobie wyścig rodem z dawnego Top Gear’a. Prowadzący chcieli sprawdzić czy samochód okaże się szybszy od transportu publicznego. Za kierownicą nowego Forda GT usiadł Jeremy Clarkson, natomiast Richard Hammond z Jamesem Mayem musieli skorzystać z metra, samolotu i autobusów. Trasa przebiegała z Nowego Yorku w USA aż do wodospadu Niagara w Kanadzie.

 

Poprzednie podobne wyścigi przyzwyczaiły nas do świetnej zabawy i ogromnej dawki emocji i dobrego testu samochodu biorącego udział w wyścigu. Tak samo było w tym przypadku. Clarkson przemycił bardzo dużo informacji na temat nowego Forda, co bardzo mi się spodobało. Całość zmontowano tak, że materiał trzymał widza w napięciu i do samego końca nie było wiadomo kto wygra. Korki na drogach autobus zatrzymujący się na każdym przystanku wyrównywały szanse wyścigu. Nie było nudno i o to właśnie chodzi, a dowcip Clarksona ze zmianą klasy biznes na ekonomiczną w samolocie i prośba o nie podawanie alkoholu dla Maya i Hammonda rozbawiła mnie do łez.

Właściwy przerywnik

W przerwie między częściami głównego materiału w końcu pojawił się krótki test samochodu, który później sprawdzono na torze. W tym odcinku Jeremy Clarkson sprawdził Mercedesa AMG GTR. Połączenie świetnych zdjęć samochodu, dynamicznych ujęć na torze i komentarza dziennikarza stworzyło przyjemną dla uszu i oczu całość. Takie materiały powodują uśmiech na twarzy każdego fana motoryzacji. Dodatkowo w przystępny sposób przedstawiono parametry samochodu, jego cechy oraz dane techniczne. To był prawdziwy test i niczego w nim nie brakowało. Przeprowadzono go w takim stylu do jakiego nas przyzwyczajono.

 

Pojawił się też nowy kierowca…a raczej pojawiła, ponieważ to kobieta – Abbie Eaton. Okazała się o wiele lepsza od denerwującego Amerykanina. Widzieliśmy przejazd zielonej bestii na torze, a zmierzony czas dodano do tablicy wyników, którą znamy z poprzedniego sezonu. I właśnie tego zabrakło mi w poprzednim odcinku.

 

Grand Tour wjechał na właściwy tor

Tym razem prowadzący nie rozczarowali. Pierwszy odcinek można potraktować jako wypadek przy pracy, w końcu zdarza się nawet najlepszym. Odrobili jednak lekcję i nie ma się do czego przyczepić. Całość wyszła dobrze, świetne ujęcia, rzetelne i ciekawe testy oraz specyficzne poczucie humoru. Widok Hammonda na wózku wciąganego do samolotu albo kontrola osobista na lotnisku spowodowały uśmiech od ucha do ucha.

Wyścig pomiędzy Kevinem Pietersenem a Brianem Wilsonem oglądało się bardzo przyjemnie. Odcinek nie nudził, a o to właśnie w tym programie chodzi. Było w nim dużo emocji, głównie z powodu wyścigu, a test mercedesa uatrakcyjnił cały odcinek. Poprzedni program puśćmy w niepamięć i cieszmy się, że prowadzący nie zmienili stylu, do którego przyzwyczaili nas wcześniej. Mam wrażenie, że trójka dziennikarzy zażartowała sobie z widzów. Po prostu zrobili nas w konia. Po pierwszym odcinku myślałem, że coś się stało, że prowadzący spoczęli na laurach. Ten odcinek mnie uspokoił i jest taki, jakiego oczekiwałem. Dobry żart panowie.

 

Autor: Jędrzej Bielawski
Zdjęcia: AmazonPrimeVideo

Opis 2 odcinka, zdjęcia, napisy, odcinek online: tutaj

Statystyki

Kontakt z nami!

%d bloggers like this: